WIĘŹ ROZDZIAŁ 4


WIĘŹ ROZDZIAŁ 4




Pod koniec pierwszego tygodnia byłam z dwoma dziewczynami z grupy na jeździe konnej.
Aragon miał właśnie wizytę kontrolną w Miasteczku Srebrnej Polany u weterynarza. 
Herman poprosił mnie o  pomoc w wytrenowaniu trzy letniej klaczy Tinkera, Bryzę.
Jest wielka, szalona i odważna, ale gdy tylko zobaczy obcego konia to panikuje i ucieka. Wyczyściłyśmy z Emilią i Olą konie, zaprowadziłyśmy je na padok i zaczęłyśmy je rozgrzewać w stępie i kłusie. Potem robiłyśmy wolty i inne figury na ujeżdżalni. Wreszcie Herman powiedział, że mamy już skakać. Wszystko było "w porządku", aż do drugiej przeszkody...
Bryza jest młoda i uparta. Próbowała skrócić sobie tor, a ja kazałam jej jechać prosto. W wyniku tej "dyskusji" przednie nogi postawiła tam gdzie chciała, głowę miała skierowaną naprzód, a tylne nogi jej się "poplątały" i... przewróciła się wraz ze mną. Wiedziałam, że gdy zaliczę upadek to muszę wstać i łapać konia, lecz tym razem nie mogłam ruszyć nogą, ponieważ leżała na niej Bryza. Ona też nie mogła wstać, prawdopodobnie dlatego, że była wystraszona. W końcu udało mi się wyciągnąć nogę spod klaczy, ale nie mogłam wstać. Herman natychmiast podbiegł zobaczyć co się stało.
I tak teraz jestem w szpitalu w Jarlaheim.


✱✱✱


Z Jarlaheim bardzo dobrze widać naszą stajnię, i akurat trafił mi się pokój z szerokim oknem, więc mogłam w dalszym ciągu obserwować i być na bierząco ze wszystkim co tam się działo, oczywiście Paulina o wszystkim mnie informowała ;).
Był niepozorny ciepły poranek, jak zwykle wstałam bardzo wcześnie. Pielęgniarka przyniosła mi śniadanie, spojrzałam przez okno w dół i wiodąc wzrokiem moją codzienną trasę do stajni by wyczyścić mojego ukochanego Aragona zauważyłam znajomą mi dziewczynę. Oczywiście to normalne bo widziałam z góry wszystkie obozowiczki ale jej ubiór szczególnie zwrócił moją uwagę.
Dalej nie byłam w stanie zobaczyć jej twarzy i stwierdzić kim jest ale miała na sobie modne białe bryczesy i buty które widziałam niedawno w Jorvik Citi Plazie na przecenie. W dalszym ciągu nie rozumiałam, po co jej była ta długa czarna peleryna i dlaczego ukrywała się za murem stajni.  
Niestety obserwacje przerwał mi telefon od mojej mamy i musiałam odwrócić się od mojego jednego z niewielu sposobów by dalej mieć kontakt z rzeczywistością.
- Tak mamo? - spytałam zmęczona telefonami od reszty rodziny moim stanem zdrowotnym.
- Meja, wszystko w porządku? Jak się czujesz? Wiedziałam, że ten obóz to nie dobry pomysł, mogłam cię wysłać do ciotki.
- Wszystko jest w porządku, to tylko mały uraz.
- Mały uraz?! Mały uraz?! Dziecko jaki mały uraz. Masz poważne złamanie nogi.
- Mamo, jest dobrze. Nawet już nie czuję bólu.
- A co jak będą musieli ci ją amputować?! O nie... dzwonię do tego całego Hermana i mówię mu co o tym myślę!
- Nie ma takiej potrzeby na serio...
- Ja już wiem dobrze co robić. Trzymaj się córcia, jutro tata już będzie po ciebie.
- No chyba sobie... - w tym momencie mama się rozłączyła. - ... żartujesz...


 ✱✱✱



Po południu Paula przyszła mnie odwiedzić. Powiedziałam jej o dzisiejszej rozmowie z mamą i śmiałyśmy się tak długo, że potem już nie wiedziałyśmy czy jest to powód do śmiechu. Poległyśmy na Hermanie, i miałyśmy nadzieję, że zapanował dobrze nad sytuacją. Paulina jeszcze przez jakiś czas opowiadała mi o tym co się dzisiaj działo, ale nagle się wyłączyłam gdy zauważyłam Idę na padoku, niby nic nadzwyczajnego, ale te jej buty... 
- Ziemia do Mei!
- Zagapiłam się...
- Wszystko Ok?
- Ta...





CIĄG DALSZY NASTĄPI....
Historia jest na podstawie gry starstableonline.
Meja♡ 19.03.2020






























Komentarze

  1. Już się zastanawiam jaka przygoda będzie w kolejnej części♥ Genialnie prowadzisz bloga♥

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz