WIĘŹ ROZDZIAŁ 3


 WIĘŹ ROZDZIAŁ 3




 Wyjątkowo nie mogłam dzisiaj zasnąć, mama wysłała już chyba ze sto wiadomości których nie chciało mi się nawet odczytywać, ponieważ odczuwałam wrażenie jakby zaraz miało stać się coś złego, więc po prostu leżałam na dolnej części swojego piętrowego łóżka i wpatrywałam się właśnie w deski na górze. Były na nich wyryte imiona wszystkich dziewczyn, które spały tu przede mną. Dopisałam także swoje, w końcu tradycja trwa. Wyjęłam mały aparat cyfrowy i zaczęłam robić zdjęcia pamiątkowe tak aby nikt nie zauważył. Dostałam go od rodziców w prezencie na czternaste urodziny. Babcia twierdziła, że na zdjęciach można dostrzec ludzką duszę.
 Mój pokój znajduje się na parterze. Są w nim cztery piętrowe łóżka. Z górnego piętra ciągle dochodzi stukot kroków tak jakby nikt tam w ogóle nie spał. Na ścianach wiszą obrazy koni. Budynek w którym mieszkam nie jest zbyt okazały, ale w sumie to nic mi to nie robi, w końcu mam tam tylko spać. Najważniejsze są konie.


❋❋❋



Po nie przespanej i męczącej wczorajszej nocy, wcześnie rano obudził mnie telefon od Hermana.
- Meja, przyjdź natychmiast do stajni. Musisz coś zobaczyć.
- A co dokładniej?
- TERAZ!
- W porządku, w porządku. Już idę.
- Pędź szybko.
- Zaraz będę.
- Co się stało? - Zapytała się dopiero co obudzona Paulina.
- Jeszcze dokładnie niewiem. - odpowiedziałam trochę zdenerwowana poranną atmosferą.
- Ale co dokładniej? - Zerwała się przerażona z łóżka.
- No właśnie niewiem... Przepraszam cię Paula potem ci opowiem. Najpierw muszę sprawdzić co się stało.
- Nie no jasne leć. Zaraz do ciebie dołączę.
Szybko się ubrałam i  popędziłam czym prędzej do stajni ile sił miałam w nogach. Byłam zdziwiona samą w sobie sytuacją.
W końcu dotarłam do stajni i zobaczyłam mnóstwo osób stojących dookoła boksu Aragona. Mijałam właśnie po drodze dziwną postać, był to wysoki starszy mężczyzna w wieku około 70 lat. Miał on na sobie stary przeciwdeszczowy zielony płaszcz. Wyglądał co prawda jak zwyczajna osoba ale niewiadomo dlaczego akurat on przykuł w tym momencie moją uwagę. Jego spojrzenie wyglądało trochę podejrzanie. Gdy wreszcie dobiegłam do boksu Aragona zauważyłam przy nim inne uczennice oraz Hermana. Zaledwie parę chwil później dobiegła zadyszana Paulina.
Gdy stanęłam w jego boksie zobaczyłam leżącego i cierpiącego z bólu konia. Weszłam powoli by go nie przestraszyć i przysiadłam obok. Aragon na mój widok zarżał cicho ale szybko ze zmęczenia upuścił łeb. Wyglądał jakby nie bolała go żadna kończyna, ale  jakby cierpiała jego dusza...
 Nie wiedziałam sama co mu dolega, więc położyłam jego łeb na moich kolanach i zapytałam się go łamiącym głosem:
- Aragon, jak się czujesz?
Byłam przerażona całą tą sytuacją, a strasznie mnie denerwował śmiech tej Esmeraldy i jej bandy, a najbardziej mnie zdziwiło to, że nawet Idzie było trochę przykro, ale chyba zauważyła to, że się na nią spojrzałam, więc zmieszana sobie poszła. Odwrócił moją uwagę od patrzenia na miny tych udających współczucie ludzi którzy nas otaczali, Aragon.
- Meja pomórz mi...
- Ale jak? Jak mam ci pomóc? 
Powiedziałam cała zapłakana stanem mojego druha.
- Pamiętasz wczorajszą przejażdżkę? 
- Tak...
Nagle ten dziwny człowiek zaczął z powrotem zmierzać w naszą stronę. Aragon zaczął wtedy rżeć coraz głośniej z bólu.
- Witam, jestem Sands.
- Dzień dobry, co Pana tu w takim razie sprowadza?
- Chciałbym wykupić od was tego konia.
- Przykro mi, ale nie jest on na sprzedaż.
- Tak, oczywiście, ale z tego co widzę to już więcej nie wstanie na nogi, lepiej dla niego byłoby gdyby go tak uśpić, a ja mógłbym mu w tym pomóc. 
Nierozumiem dlaczego ale jakoś nie ufałam temu człowiekowi, wydawał mi się on strasznie sztuczny i miałam wrażenie, że kłamał. Spojrzałam Hermanowi błagalnym wyrazem twarzy w oczy,  i skutek pozytywnie zadziałał.
- Przykro mi, jak już powiedziałem koń zostaje u nas.
- Dobrze, ale jakby coś to jesteśmy w kontakcie. Mam nadzieję. - Po powiedzeniu tych słów odszedł i  poszedł w swoją stronę.
Herman wyglądał dziwnie, przypomniałam sobie z jakiego powodu tu jestem i spojrzałam z powrotem na Aragona.  Z każdym dalszym krokiem tego człowieka koń zaczął się rozluźniać, ale i tak musiałam pomóc mu wstać.
- Ten człowiek, kto to był, i co on ci zrobił?
- To był Sands jak słyszałaś,
- Dobrze, ale to dalej nie jest odpowiedź na moje pytanie.
Koń milczał.
- Dlaczego zawsze jak chcę się ciebie o coś spytać to musisz milczeć?!
Nie odzywał się dalej.
- Przepraszam, poniosło mnie. W takim razie idę do biblioteki, może tam  coś o nim znajdę. 


✷✷✷






Do biblioteki Srebrnej Polany, pojechałyśmy z Pauliną autobusem. Szukałyśmy jakiejkolwiek informacji o tym dziwnym człowieku..
- Paula, masz coś?
- Nie, nic ani śladu, ale wzięłam parę ciekawych starych książek, chcesz zobaczyć?
- Jasne.
- "Alicja z krainy czarów"?
- Odpada.
- Wiem przecież sobie żartuję.
- Jak tak dalej będzie szło to naprawdę nic nie znajdziemy.
- Cierpliwości. Nigdy o tej książce nie słyszałam...
- Pewnie znowu jakaś Ania z Zielonego Wzgórza co?
- Nie, "Wielki powrót Garnoka"...
- Proszę cię, nie szukamy bajeczki na dobranoc dla dzieci.
- No wiesz ty co? Staram się na serio, ja idę. - Zniecierpliwiona Paulina zaczęła się szykować do wyjścia.
- Nie machaj tak tymi książkami bo ci strony wylatują. Zaraz, co to jest...?
- Widzisz, jednak się do czegoś nadaję co?
- Czy to?
- Yhym...
- Nie, nie możliwe, podaj mi tą książkę. - Przewertowałam powoli każdą stronę aż znalazła co chciałam. - Przecież to zdjęcie jest sprzed stu lat! - Szepnęłam z niedowierzaniem.
- A jednak.


   

- Paula, musimy komuś o tym powiedzieć.
- Chyba już wiem komu...


CIĄG DALSZY NASTĄPI...

Mam nadzieję że post ci się spodobał, więc do następnego i cześć...
Meja♡ 18.03.2020
Historia jest na podstawie gry starstableonline.














































































Komentarze