WIĘŹ ROZDZIAŁ 2


WIĘŹ ROZDZIAŁ 2 









Wstałam obowiązkowo wcześnie rano i pędziłam ile sił w nogach na śniadanie. Gdy pokonywałam do sali jadalnej każdy stopień po stopniu by znaleść się jak najszybciej w kolejce, wpadłam po drodze na jedną ze znajomych mi z widzenia uczennic.
- Przepraszam, ale cię nie zauważyłam.
- Nie, no jasne, rozumiem, każdy się spieszy w końcu jedzenie na tym obozie jest jedyne w swoim rodzaju. 
- Hahah - zaśmiałam się w odpowiedzi. - W takim razie trzeba to jak najszybciej sprawdzić.
- Gdzie moje maniery, jestem Paulina Sparrowsea.
- Miło mi cię poznać, Meja Pelleter.
- Ta Pelleter?
- Tak, a coś się stało?
- I ty się mnie pytasz? Mówią o tobie w całym Jorviku!
- Nie rozumiem, możesz jaśniej?
- Dziewczyno, jesteś jedyną osobą, której w ciągu stu lat udało się wytworzyć światło Aiden.
-  Nie wiedziałam, że to jest aż takie niewiarygodne. A czy mogłabyś mi trochę o tym "świetle Aiden" więcej opowiedzieć? 
- Jasne. Jest to tak zwana "niezwykła więź między koniem a człowiekiem". Nie wiadomo dlaczego ale Jorvik jest jedynym miejscem gdzie ono występuje.
- Ciekawe... Dlatego Herman wspomniał o tej "niezwykłości" Aragona.
- Prawdopodobnie. 



❋❋❋







  Ze stołówki, dochodziły brzęk uderzających o talerze sztućców i głośny gwar dziewczyn ze szkółki jeździeckiej. Po drodze mijałyśmy te, które już wracały z obiadu.
Kiedy przekroczyłyśmy próg stołówki zatrzymałyśmy się. Jedzenie pachniało obłędnie i dopiero wtedy uświadomiłam sobie jaka jestem głodna.
- Mam nadzieję, że mają coś dla Wegetarian. - mruknęłam
Nałożyłyśmy jedzenie na talerze i rozejrzałyśmy się za wolnym miejscem. Westchnęłam, kiedy zobaczyłam, że dwa puste miejsca znajdują się przy stole zajmowanym przez Ide. Paulina odrazu tam ruszyła. 
- Cześć, jestem Paula!
- Tu jest zajęte. - Ida położyła rękę na jednym z dwóch wolnych krzeseł.
- Czyżby? nie sądzę. - Paulina odsunęła siedzenie i rozsiadła się w najlepsze.
Zachichotałam. Coraz bardziej zaczęłam lubić swoją nową koleżankę. Szybko usiadłam obok i zaczęłam jeść.
- Mmmm, ale pychota! - Paulina była w siódmym niebie.
- Głucha jesteś? Powiedziałam, że tu jest zajęte.
- Słuch mam całkiem niezły, dziękuję. - odparła z pełnymi ustami.
Nie mogłam się powstrzymać więc wybuchnęłam śmiechem. Ida ze złości aż poczerwieniała.
Po chwili w sali zjawiły się dwie starsze dziewczyny. 
- Ja nie mogę patrzcie! - Wskazała palcem Ida.
Z całej sali spojrzenia obróciły się we wskazanym kierunku.
- To Linda i Alex. Słyszałam, że należą do grona Jeźdźców Duszy. - Ida zmarszczyła czoło. - Co one tutaj robią?  Z tego, co mi wiadomo, mieszkają w Miasteczku Srebrnej Polany. Po co tu przyjechały? - pytała, zniżając głos.
- Też mi... - prychnęła Paulina i jako jedyna jadła w najlepsze.
Przeniosłam spojrzenie na nowo przybyłe. Już gdzieś chyba o nich słyszałam. Kiedy mijały nasz stolik zatrzymały się przy Paulinie. Alex wyciągnęła dłoń i przyjaźnie poczochrała dziewczynę po włosach.
- Jak się masz, moja nieznośna kuzynko?
- Całkiem, całkiem, wariatko. Mam twoją kurtkę. Zapomniałaś ja zabrać ostatnim razem. Czeka na ciebie w moim pokoju. Wcale nie grzebałam w kieszeniach i nie znalazłam żadnego naszyjnika i słodyczy, i wcale ich nie zjadłam.
- Cześć Linda!
Linda skinęła głową i uśmiechnęła się ciepło. Szczęka Idy zdawała opadać się coraz niżej i niżej na talerz. 


❋❋❋







Wychodząc, zauważyłyśmy na podwórzu jeszcze Alex i Lindę, które opuszczały stadninę Jorvik na swoich koniach. Była razem z nimi także trzecia dziewczyna w czerwonych włosach.
- Kim są Jeźdźcy Duszy? - spytałam kiedy weszłyśmy do stajni.
Paulina podała mi jedno z jabłek dla mojego ogiera, które porwała ze stołówki.
- Takie tam obrończynie Jorvik. Idę do pokoju, idziesz ze mną?
- Em, nie, posiedzę jeszcze z Aragonem.
- Ok, jak chcesz, jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.
- Jasne.
Gdy Paulina odchodziła weszłam do stajni i zajrzałam do boksu Aragona, podałam mu od niej jabłko. Spojrzałam na swój sprzęt i tak zachciało mi się przejechać z nim na przejażdżkę, że nie mogłam odmówić tej chwili. Osiodłałam go i wyprowadziłam ze stajni. 
Znajdowaliśmy się na krętej dróżce, zaczęłam myśleć o tych historiach co opowiadała mi i innym dziewczynom z pokoju, Ida wieczorem przed snem, o dziewczynach co wyjeżdżały na wycieczki w terenie i nigdy nie wracały, albo o białym koniu, co wystarczało na niego jedno spojrzenie i umierasz, albo o moich zwidach które widziałam na padoku, np. płonącą widownię, a między nią postacie które wyglądały.. jak jakieś upiory....
- Nie, nie dosyć to tylko moja bujna wyobraźnia. - szepnęłam do siebie.
Gdy Aragon zatrzymał się. Wyciągnęłam rękę by go poklepać  aby ruszył dalej, gdy nagle moją uwagę zwrócił duży kamień wbity w ziemię na którym wyryto dziwne symbole, coś jakby starożyte runy...
Trudno było je dostrzec, ponieważ bujna roślinność objęła swoimi gałęziami niemal cały kamień. Widziałam już podobne kamienie, ale ten był wyjątkowy. Nagle runy zalśniły różowym blaskiem. Przełknęłam ślinę. Wokół było zupełnie cicho. Rozejrzałam się dookoła. W pobliżu nie było nikogo, zupełna pustka. 
- Dotknij kamienia. - usłyszałam głos Aragona.
Zeskoczyłam z siodła i podeszłam do głazu. Usiłowałam zerwać roślinne pędy, ale te okazały się zbyt mocne.
- Pomyśl o tym.
- Pomyśleć o czym?
- Dotknij gałęzi i powiedz, żeby się rozsunęły.
Uniosłam brwi i wzruszyłam ramionami. Zamknęłam oczy. Pod dłonią wyczuwałam miękkie liście i chropowate gałązki. Wyobraziłam sobie, jak się rozstępują. Nic się nie wydarzyło. Jeszcze mocniej zacisnęłam powieki i poczułam lekki ruch. Wstrzymałam oddech. Kiedy otworzyłam oczy, na ziemi leżały wijące się gałęzie. Kamień był odkryty. Poczułam się zmęczona, głodna i wyczerpana.
- Naprawdę to zrobiłam?
- Owszem
- Normalnie Harry Potter.
- A kto to jest?
- Nieważne.
Usiadłam na trawie, czułam jak energia przechodzi przez całe moje ciało.
- Dobrze, a teraz szybko mnie obejmij. Podziel się energią.
Wtuliłam się w Aragona. Ogier lekko zarżał.
- Dziękuje.
- Za co?
- Za regenerację. Korzystanie z magicznych mocy pochłania mnóstwo energii, zarówno mojej jak i twojej. Dlatego nie chciałem zbyt wiele mówić.
- Magicznych mocy?
Aragon nie odpowiedział.
- No tak, przecież jestem stuknięta. Rozmawiam z koniem. A może to ty dostałaś hopla?
- Chyba twoja stara.
- Serio? Masz więcej takich sucharów w zanadrzu?
Byłam pełna energii.
- ABRAKADABRA!
Wymówiłam zaklęcie. I nic. Nie drgnęła nawet ani jedna igiełka. Taka była supermoc.
Przez pewien czas jechaliśmy w ciszy.
- Zamknij oczy. 
Usłyszałam nagle głos Aragona.
Zacisnęłam powieki i czekałam, co się wydarzy. 
- Poczuj się mną. Usłysz bicie mego serca.
Próbowałam, ale ledwo słyszałam swoje własne. Zacisnęłam je jeszcze mocniej. Nic, w końcu westchnęłam i już chciałam je otwierać gdy nagle.... usłyszałam bicie jego serca. Najpierw bardzo ciche, ale po chwili było coraz wyraźniejsze. Czułam się Aragonem. I widziałam to co on. Nagle wystraszyłam się czegoś i otworzyłam oczy. Coś tam było. Może jakiś przypadek z pamięci Aragona, a może coś innego. Przemknęło szybko. Niczym strzała, było przerażające.
- Kim ty właściwie jesteś?
Koń milczał.

CIĄG DALSZY NASTĄPI....


Mam nadzieję że post ci się spodobał i do następnego.
Meja♡ 17.03.2020
Historia powstała na podstawie gry starstableonline






























































































Komentarze