WIĘŹ ROZDZIAŁ 1


WIĘŹ ROZDZIAŁ 1




 


  Oto i ona... "Stajnia Jorvik", nie mam bladego pojęcia jakim cudem udało mi się namówić rodziców by tu móc przyjechać i uczyć się tam gdzie niegdyś sama Anne von Blyssen.
No cóż, mam za chwilę pierwsze zajęcia z niejakim Hermanem, a nawet nie wiem gdzie jest mój pokój.
- Podoba ci się tu prawda?
- Em, kto to powiedział?
Przestraszona po usłyszeniu nieznajomego mi głosu, gwałtownie odwróciłam się do źródła dźwięku.
- Jestem Herman.
- Dzień dobry, zwą mnie Meja Pelleter, tak się składa, że właśnie Pana szukałam.
- Witaj, Meja.
- Wie Pan może, gdzie mogę odebrać klucz do mojego pokoju?
- Oczywiście, przy pokojach jest budka informacyjna i tam możesz go dostać.
- Dziękuję i do zobaczenia!
To czas najwyższy rozpakować walizki...
   
 ✷✷✷





        Był wczesny poranek, ale słońce już mocno grzało. Tego dnia wszystkie miałyśmy
otrzymać konie, na których będziemy ćwiczyć podczas całego kursu. 
Herman wszedł do stajni za którym podążyłyśmy podekscytowane. Wewnątrz unosił się specyficzny zapach siana, słomy i zwierząt. Z boksów dochodziło rżenie koni i stukot uderzających o ziemię kopyt.

- Za chwilę każda z was dostanie swojego konia, który będzie towarzyszył do końca kursu. Gotowe?
- Zapytał się Herman poprawiając kamizelkę. - Wczoraj w naszej stajni pojawił się nowy, wyjątkowy koń, ale uwaga, wciąż jest trochę przestraszony, więc nawet nie próbujcie go głaskać. - Ostrzegł zdecydowanym tonem.
  Wreszcie nadszedł moment na który czekałam od wielu długich miesięcy. Przełknęłam głośno ślinę.
Tysiące myśli przelatywało mi w tym momencie przez głowę. Słyszałam podniecone głosy koleżanek, szepczących coś między sobą.
 - No, dosyć tego, proszę o spokój! 
Głos Hermana sprowadził mnie na ziemię.
- Ja chcę tego! - zapiszczała Ida
- Przykro mi. Nie wiemy nic poza tym, że ma na imię Aragon i jest koniem północno-szwedzkim.
Dostaliśmy go wczoraj od... - Herman zakaszlał znacząco i zawiesił głos. - W każdym razie nie lubi, gdy się go dosiada. Szczerze mówiąc...  - szepnął tajemniczo, a wszystkie dziewczyny wytężyły słuch. - Nie mamy nikogo, kto potrafiłby się nim zająć. 
- Zdaje się, że czeka na swoją szansę... - Dokończyłam zdanie.
- Z ust mi to Meja wyjęłaś! - odpowiedział zachwycony Herman
- Ja mogę spróbować  - Odezwała się przerywając konwersację Ida a następnie wyciągnęła rękę, żeby pogłaskać zwierzę, zaledwie nie minęła minuta gdy już słychać było jej krzyk.
- Mówiłem, żeby tego nie robić. Bardzo boli?
- I to jak! To jakiś dzikus!
- Aż tak to nie - zaśmiał się Herman. - Po prostu potrzebuje trochę więcej spokoju. No dobrze, idziemy dalej! - ponaglił. - Później go sobie obejrzycie.
Kiedy grupa poszła trochę dalej, zrobiłam kilka kroków i spojrzałam Aragonowi prosto w oczy. 
To najpiękniejszy koń jakiego kiedykolwiek widziałam w swoim życiu. Jego bezkresne, pełne ciepła ślepia były niemal ludzkie. Długie czarne rzęsy i ciemnobrązowe tęczówki były jak ze snu. Kiedy zamrugał, odruchowo zrobiłam to samo. Jednak najpiękniejsza była jego miękka sierść. Wyglądała niczym pokryta z niektórych stron złotem. Grzywa i ogon były tego samego siwego koloru.
Podeszłam bliżej, aż do samej krawędzi boksu. W końskich oczach tańczyły różowe iskierki. Wyciągnęłam rękę i delikatnie dotknęłam jego czoła. Całe życie czekałam na właśnie tego konia.
- Co do licha?! - krzyknął Herman i ruszył w kierunku Mei. Nagle oślepiła go różowa poświata i zatrzymał się w pół kroku jakby czas stanął w miejscu.
- To przecież.... Nie, to nie może być.... Światło Aiden...
Nie słyszałam głosów pozostałych dziewczyn. Stałam nie ruchomo w tym różowym blasku. Dwa serca, ludzkie i końskie, biły jednym rytmem. Zwierzę zastrzygło uszami i wydało stłumione rżenie.
- Zdaje się, że Aragon znalazł sobie swoją dżokejkę - oznajmił Herman. 
- Że co? Ona ma na nim jeździć?! -  Kipiała złością Ida. Tupnęła nogą i cisnęła rękawiczkami o ziemię.
- A dlaczego nie? - odezwała się jedna z dziewczyn. - Ten koń sam ją wybrał.



✷✷✷



  Chwyciłam za szczotkę, otworzyłam drzwiczki i weszłam do boksu. Delikatnymi ruchami wyczesywałam miękką sierść Aragona. Koń rżał od czasu do czasu.
- Jesteś... Jesteś taki piękny... - szepnęła Meja.
- Dziękuję, ty także jesteś piękna Meja. - Usłyszałam w odpowiedzi. Szybko dotarło do mnie skąd pochodzi ten głos. Odsunęłam rękę jak oparzona i zamarłam z wrażenia.
- Ty... mówisz...




Ciąg dalszy nastąpi...

Meja♡ 17.03.2020
Opowiadanie jest na bazie gry starstableonline




























































Komentarze

  1. Nie mogę się doczekać kolejnej części♥ Bombowe♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Super język, jestem mile zaskoczony stylem. Dziki1969

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz